sobota, 31 grudnia 2011

Idzie Nowy

Rok prawie odszedł
Rok prawie minął
Prawie odszedł
Taak, prawie już poszedł
Gdzie będziemy?
Gdy odejdzie sobie stary rok
Rok prawie odszedł
Rok prawie minął
Mieliśmy już niezłe czasy
Ale odeszły
Nowy rok nadchodzi
Stary już prawie odszedł.

Na motywach piosenki

„Summer's Almost Gone”
The Doors
;-)



Dziękuję wszystkim czytelnikom, zaglądaczom, szperaczom, szczególnie komentatorom
za te kilka miesięcy istnienia Pawlacza.  Kiedy w lutym, zupełnie spontanicznie wpadł mi do głowy pomysł na założenie fotobloga jeden z kolegów powiedział mi że to właściwie nie ma sensu bo zakładających i prowadzących blogi jest dużo więcej niż czytelników…
Okazuje się że nie jest tak źle
:)
Mam nadzieję że starczy mi „pary” czasu i pomysłów żeby kontynuować zapełnianie Pawlacza,
mam nadzieję interesującymi obrazkami…
…a Wam starczy ochoty by tu zaglądać
Życzę wam wszystkiego naj… a czego?  to Wy już lepiej wiecie.
Tak więc idzie nowy rok, jak zwykle z ogromnymi obawami, troszkę niepewnie,
ale nieodmiennie, z wielką zieloną nadzieją.  :)


NEX5 + 18-55 Dąbki 2010




piątek, 30 grudnia 2011

Linie w pejzażu

29 grudnia 2011 Poznań, Ikea
NEX 7+18-55

elipsy
takt takt
punktualny
taniec na osi


figuralność w niebo
amonitem

zakrzywienia
jako kolej rzeczy
i atmosfera
i naciek


Fragment wiersza Mirona Białoszewskiego
"Krajobraz jako oko"

czwartek, 29 grudnia 2011

Szkło, temat na szare dni

Pogoda nie zachęca do spacerów.
Pomyślałem więc o jakimś domowym zajęciu fotograficznym.
Krótko mówiąc, dzisiaj proste przykłady zdjęć, możliwych do wykonania
przy wykorzystaniu bardzo łatwo dostępnych środków.
Bardzo wdzięcznym tematem do zdjęć na "zajęcia domowe" jest szkło.
Szczególnie że można wykonać dość ciekawe ujęcia
bez specjalistycznego wyposażenia oświetleniowego.
Do niemal wszystkich poniższych prac, jako tło oraz główne (i jedyne) źródło światła
wykorzystałem ekran mojego laptopa. Do niewielkich obiektów nawet 13" ekran wystarczy.
Należy jednak pamiętać żeby wyłączyć wszystkie pozostałe źródła światła
w pomieszczeniu w którym fotografujemy, dobrze też jest ubrać się na czarno..


Powyższe zdjęcia wykonałem NEXem 7 w trybie "Toy"
stąd ta sympatyczna winieta. :)


W sumie najbardziej oczywistym tematem są kieliszki, postawiłem przed ekranem jeden z moich ulubionych i...
...pojawiło się jedynie pytanie na czym postawić kieliszek?
Wydaje mi się że najprostsze rozwiązanie to użycie dwóch kieliszków, jeden "do góry nogami"
drugi postawiony na pierwszym. Ważne jest żeby szkło było wypucowane.
Wszelkie odciski palców, paprochy będą bardzo widoczne.
Najpierw zrobiłem zdjęcie jedynie przy oświetleniu pochodzącym z tła, czyli ekranu laptopa.
Zauważyłem jednak że po zapaleniu górnego, głównego oświetlania kuchni ze względu na dużą różnicę
w temperaturze barwowej (6300 Kelvinów vs ok 2800) na krawędziach kieliszka
pojawiło się piękne złote zabarwienie.


Oczywiście jak szkło to i płyny :)
Do poniższych zdjęć musiałem zmienić ustawienia aparatu.
Czego potrzebowałem?
Krótkiej migawki.
Krótko mówiąc ISO w górę :) W tym konkretnym przypadku ISO3200.
Przydają się w takiej sytuacji zdjęcia seryjne.



Pożyczyłem od żony ładny kawałek szkła w formie diamentu.
Położyłem go po prostu na ekranie... i już :)



Na koniec zdjęcie które zrobiłem również przy jednym źródle światła,
lecz nie był to ekran laptopa lecz jedna świeczka typu tealight.
Dla silniejszego podkreślenia świateł (odblasków na szkle) użyłem trybu Painting HDR.



Wszystkie zdjęcia zrobiłem aparatem NEX7 część z obiektywem Sony E 55-210mm,
część z obiektywem makro 50mm założonego na aparat przez przejściówkę.
Oczywiście statyw jest niezbędny.
Przy zdjęciach z takim bardzo jasnym wręcz świecącym tłem trzeba pamiętać
o konkretnej korekcji ekspozycji, co najmniej +2EV
Zrobienie tych zdjęć zajęło mi około dwóch godzin i był to przyjemnie spędzony czas.
Szczególnie że przy takim temacie najlepiej jest sączyć Coś, z któregoś kieliszka.
Polecam to zajęcie na ponure, szare dni! :)

środa, 28 grudnia 2011

Po drodze z Meskalu

Wczoraj, dość nietypowo bo we wtorek odbyło się spotkanie Świetlicy.
Świetlica Fotograficzna 
Jak zwykle intelektualnie i towarzysko bardzo interesujące...
...a do tego mam kasetę do mojego miechowca. (dzięki Witek!)
Skończyło się chyba dobrze po pierwszej w nocy, a ja jeszcze miałem ochotę na mały spacerek.
Ot tak dla rozruszania nóg.
Zobaczyłem mocno fotograficzną witrynę,
w sumie jest tam całe życie.
Spojrzałem na nią jak na obraz. Ramy tej witryny stały się dla mnie ramami obrazu.
Ulica dwudziestego trzeciego lutego była jak galeria sztuki.
(Tak mi się wydawało, może dlatego że było już bardzo późno :))

Potem poszedłem złapać taksówkę na Kościuszki :)
Po drodze minąłem Kościół Najświętszego Zbawiciela na Fredry...


...a potem jakoś dotarłem do domu :)

wtorek, 27 grudnia 2011

Bronek, Rysiek i Ona, z TLRa

Święta, święta i po świętach.
Święta mają jednak swoją dobrą stronę, znalazłem chwilkę czasu
na wywołanie pierwszej rolki filmu z mojego Ricohflexa TLR.
Post o Ricohu
Fotki czekały od maja :)
Trzy ujęcia z pleneru foto na Kaszubach, a konkretnie w Szarlocie koło Kościerzyny:

Andrzej vel bronek czyli nie tylko pejzarze :)

Rysiek vel Deviant, czyli niestrudzony fotografista analogowo cyfrowy...
i znawca sztuk walki w jednym :)

Piękna modelka Jacka Boneckiego, niestety nie zapamiętałem jak ma na imię, ale się dowiem...
Złapałem ją  w czasie przerwy na kawę :)

Te trzy zdjęcia powstały chyba w ciągu godzinki, podczas sączenia piwa Noteckiego (oczywiście)
Od strony technicznej to: Ilford HP+, przefotografowany cyfrakiem.

oraz Ricohflex:




sobota, 24 grudnia 2011

Wszystkiego... z okazji....

Jak to mówią....
.... WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO !!

Tak po prostu, bo każdy z Was wie czego najbardziej chce :)
No i oczywiście dziękuję że tu zaglądacie.

piątek, 23 grudnia 2011

...w trasie do Olsztyna (6 lat temu :) )

Jakieś sześć lat temu, w drugiej połowie grudnia razem Piotrkiem Parvim mieliśmy pokazu DSC R1 w Bydgoszczy i dwa dni później w Olsztynie.
W trasie z jednego miasta do drugie złapała nas naprawdę solidna śnieżyca.
Poniżej dwie foty zrobione w czasie jazdy.
(oczywiście eR jedynką)
…a tymczasem za oknem +sześć i mega mgła.
...no i  zapach pierników i jodły, jutro najpięknięjszy wieczór w roku.
Do jutra!!



Dymy fabryki

Na pierwszy rzut oka może się wydawać że to Śląsk.
Większość osób które tu zagląda po drugim rzucie oka będzie podejrzewać
że to musi być Jakiś Okręg Przemysłowy (w skrócie JOP).
Tymczasem to mój ukochany Czarnków w dość nietypowym ujęciu.
W cieniu tej fabryki spędziłem całe dzieciństwo.


Zdjęcie zrobiłem pierwszego listopada NEXem 5N z rosyjskim Jupiterem trzynaście i pół centymetra .
Jak znam życie to nadużywam teraz efektu Painting HDR.
Często jednak jak jest słaba pogoda, albo widoczność, nie mogę się oprzeć…:)
Tutaj jeszcze dodatkowy efekt daje spore „ziarno”

Tak czy inaczej sądzę że nawet Czarnkowianie tak od razu nie zorientowaliby się że to ich miasto.



czwartek, 22 grudnia 2011

środa, 21 grudnia 2011

Poranek w WPN

Był tak czas ze z Miłoszem zapuszczaliśmy się pociągiem, dodam że bardzo, bardzo porannym pociągiem do Wielkopolskiego Parku Narodowego. Niezależnie od efektów zdjęciowych to były fajne wycieczki.
Dziś jedno ze znalezionych zdjęć z takiego wypadu, wczesne rano.
Uwielbiałem ten moment gdy słońce przebija się przez zieloność koron drzew.
Gdy w oparach poranku pojawiały się bardzo wyraźne smugi światła,
jakby w gotyckiej katedrze, słońce przedarło się przez witraż...

 Fin de siècle XX

wtorek, 20 grudnia 2011

US Camera, “The Horizon”

Okazuje się, że kiedyś nawet w kapitalistycznej prasie można było znaleźć opisy "perełek" radzieckiej myśli technicznej... Zobaczcie co znalazłem w US Camera  z 1968 roku...

US Camera and Travel
May 1968
“The Horizon”
Być może niektórzy z Was spotkali się z bohaterem dzisiejszego artykułu.
Jak łatwo się domyśleć chodzi o aparat Horyzont produkowany przez wiele lat
w nieistniejącym już (chyba) kraju ZSRR. 
Znalazłem wczoraj w moim garażu majowy numer pisma US Camera z roku 1968…
…a w nim między innymi artykuł na temat nowości na Amerykańskim rynku.
Nowością wtedy był między innymi Horizon, panoramiczny aparat z obrotowym obiektywem,
o kącie widzenia około 160 stopni. Format klatki to 24x58mm.
Krótko mówiąc aparat małoobrazkowy.
Zdaniem Paula Farbera, autora artykułu migawka w tym aparacie działała z zaskakujcą precyzją.
Jak na bardzo nietypową konstrukcję zakres migawki był stosunkowo niezły 1/30 do 1/250.
To co najbardziej zaskoczyło testera to fakt że nie udało mu się zrobić zdjęć tym aparatem.
Za każdym razem jak próbował założyć i przewijać film okazywało się że jest on zupełnie podarty na strzępy. Wpadł na pomysł otwarcia górnej i dolnej pokrywy aparatu.
Okazało się że sporo śrubek nie było w ogóle wkręcone…
US Camera and Travel, May 1968

W sumie najbardziej podoba mi się zdanie otwierające artykuł. To taki znak czasu
Pamiętajmy że był on pisany w burzliwym roku sześćdziesiątym ósmym.
"If the Russians build their rockets with as much precision as this camera,
we can all sleep easier. `
Is it ready for  the American photographer? N(ot) YET, Comrade."

Co mniej więcej znaczy:
Jeżeli Rosjanie budują swoje rakiety z tak dużą precyzją jak ten aparat, wszyscy możemy spać spokojnie.
Czy jest on gotowy na Amerykańskiego fotografa? Jeszcze nie, Towarzyszu.
Ciekawe czy Amerykanie mieli wtedy pojęcie na temat rzeczywistego poziomu radzieckiej techniki??

Miałem krótko dokładnie ten sam model, w sumie z reguły działał…
… może miał więcej śrubek?
Choć pamiętam że kiedyś zimą wyszedłem na spacer z Horyzontem ,
Nie było nawet jakoś bardzo zimno choć z pewnością poniżej zera.
Mniej więcej w połowie drogi obiektyw stanął, bo smary były za gęste…
Poniżej kilka z niewielu zdjęć które mi zostały po tym sprzęcie:


 Moja przyjaciółka Karolina z synkiem Wojtkiem. Duszniki Wielkopolskie. 


 Zawody Hippiczne. Duszniki Wielkopolskie.


Wszystkie zdjęcie wykonane około 1998 roku


Na dziś to wszystko, sądzę że w moich garażowych zbiorach
znajdę kolejne ciekawostki, krótko mówiąc możecie się spodziewać
kolejnych odcinków „Przeglądu Prasy Fotograficznej”



poniedziałek, 19 grudnia 2011

Trzecia w nocy a ja nie śpię

Nie mogę spać, słucham na YouTube Balkan Electrique.
W słuchawkach grzmi Ye me poday .
Tak sobie myślę że to szok po prostu jest.
To jest jak Dead Can Dance,  tylko bardziej jeszcze mocne, bo bałkańskie.
Wiadomo co stamtąd to mocne i dobre jest.
Zresztą niedawno odkryłem w Warszawie restaurację Bałkański Kocioł.
Pysznie bardzo i znajdziesz tam także taki specjał jak Rakija,
a pewnie i Rumuńska Palinka też by się znalazła.
Jakbyście zahaczyli kiedyś o Ursynów to na alei KEN ją znajdziecie.
W związku z moją bezsennością spędzam noc w słuchawkach na uszach
i buszuję po YouTube. Zafundowałem sobie sentymentalną podróż do lat osiemdziesiątych.
Wszystko tam można znaleźć, każdy przebój.
Znalazłem  też w moim albumie zdjęcie zrobione gdzieś w okolicach
dziewięćdziesiątego czwartego chyba…
Włosy miałem raczej dłuższe niż krótsze.
Byłem wtedy od kilku lat pod wrażeniem filmu Hair Formana
i muzyki z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.
Czasami mawiałem że najbardziej lubię muzykę starszą ode mnie :)
Najlepsze jest to że po kilku latach noszenia długich włosów przechodząc koło zakładu fryzjerskiego
stwierdziłem że nie mam się już przeciwko czemu buntować
i w minutę podjąłem decyzję żeby je obciąć.
W dziewięćdziesiątym trzecim na dobre przeprowadziłem się do Poznania.
To były dość ciężkie czasy, po opłaceniu wynajmu, pieniędzy starczało mi na
trzy parówki dziennie, chleb, coś do smarowania i dwa bilety na tramwaj.
W wolnym czasie pętałem się wtedy z aparatem po starówce i fotografowałem
jakieś zaułki, ulice, budynki,
często na przeterminowanych filmach kolorowych.
Tak mnie wzięło na wspominki…  pewnie dlatego że jest trzecia w nocy a ja czuje się
jakby sen nie miał dziś przyjść,
czasami w środku nocy przychodzi taka dziwna rześkość umysłu.
Tak jakby sen miał już w ogóle nigdy nie przyjść….

 fot. Magda Magdziarz


 Przeterminowana Konica ISO3200 to był dość kosmiczny materiał.
Ziarno było widoczne nawet w formacie 9x13


Często spotykałem wtedy malarza? grafika?  który tworzył i sprzedawał swoje prace na rynku.
Pamiętam że miał na imię Bogdan.

niedziela, 18 grudnia 2011

Dwa prostokąty w okularach Waldka

Wpadł do mnie wczoraj Waldek Wylegalski, jak się okazało nie tylko fotoreporter
ale i niestrudzony rowerzysta.
Mimo niezbyt przyjaznej pogody pojawił się na swoim składaku.
Zaktualizowałem firmware w jego Nexie, pogadaliśmy, wypiliśmy kawę.
Fajnie się rozmawiam z kimś kto całe życie zajmuje się fotografią,
z kimś kto robi naprawdę fajne foty i…
nie dyskutuje o tym czy ten guzik na korpusie
nie powinien być przypadkiem w innym miejscu.
Waldek po prostu robi zdjęcia. I to jest fajne.
…a do tego mamy podobne nazwiska :)
Do następnego razu Waldek!





ps. krok po kroku, krok po kroczku najpiękniejsze w całym roczku...

sobota, 17 grudnia 2011

...pół godzinki do odjazdu

Miałem wczoraj pół godzinki do odjazdu pociągu.
Wyskoczyłem więc przed dworzec żeby sobie coś pstryknąć.
Krótko mówiąc dziś też będą kolorki :)
Spodobała mi się gitara Hard Rock Cafe na tle niebieskiego pajaca kultury.
Zderzenie kolorów  i ideologii.





Ps. Wczorajszy powrót do domu był o tyle fajowski że jak żegnałem się z kilkoma osobami w biurze mogłem śmiało powiedzieć: Do zobaczenie w przyszłym roku!

Ps2. Wpadł dziś do nas kolega Bono, pooglądałem sobie jego foty z Nepalu…
Jak będę duży tez takie będę robił, niesamowite jest jak on potrafi nawiązać kontakt z człowiekiem.
Niezależnie czy to Azja, Ameryka, Afryka, czy kurde blaszka nawet Europa.

Ps3. Pees trzy jest specjalnie dla JunioraX, jeżeli jeszcze czytuje mojego bloga :)
    - byłem w Wawie tylko kilka godzin.
   - wracam w styczniu i będziesz stary pierwszą osobą do której zadzwonię żeby się umówić na wieczorne piwko albo coś mocniejszego :)


czwartek, 15 grudnia 2011

Dziś odcinek techniczny :)


Ponieważ wciąż dyskutuje się o tym jak bardzo nieruchome lustro degraduje obraz postanowiłem zrobić w końcu prosty eksperyment polegający na tym że sfotografowałem ten sam motyw, w tym samym oświetleniu, tym samym NEXem, tym samym obiektywem z mocowaniem A, ale dwoma różnymi przejściówkami.
Sprzęt użyty w teściku:

- NEX 5N

- obiektyw SAL 2,8/85

- Adapter LA-EA1

- Adapter LA-EA2 (adapter z technologią TMT)

Fotki które mają w nazwie MIRROR zostały wykonane z adapterem LA-EA2.
Zdjęcia (jotpegi prosto z aparatu, w RAWy nie miałem czasu się bawić) wrzuciłem w oryginalnym rozmiarze na picasę:
LINK do zdjęć testowych
Po pierwszym przejrzeniu rezultatów mogę stwierdzić że po usunięciu exifa zdjęcia z lustrem i bez były by trudne do rozróżnienia.
Możecie sami porównać fotki, w exifie macie wszystkie dane :)

środa, 14 grudnia 2011

wtorek, 13 grudnia 2011

Było i dobrze że minęło

Piszę te słowa i nie mam pojęcia jakie zdjęcie będzie im towarzyszyć.
Siedzę sobie sam w hotelu w Warszawie, sącząc Wiśniówkę.
Myślę o rocznicy.
Trzydzieści lat temu byłem dzieckiem, o rok młodszym od mojego syna.
Świadomość chwili była niewielka.
Szczególnie że moje miastecko było na uboczu…
Jakiś żołnierz przy koksowniku na głównym placu.
Jakieś przebłyski atmosfery.
Pamiętam że przyszła zalękniona sąsiadka i pytała co teraz będzie?
Pamiętam słone masło i pomarańczowy ser z darów.
Bardziej pamiętam schyłek lat osiemdziesiątych.
Pierwszego zjedzonego banana, kupionego ze zrzutki…
W sklepie z Artykułami Pochodzenia Zagranicznego…
Pamiętam przełom, ale tylko troszkę bo wtedy najważniejsze były pierwsze miłości…


Zanalazłem staroć na moim dysku:



Czarnków, Plac Wolności, przed przebudową, tego obelisku już nie ma.

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Mariusz

W dziewięćdziesiątym trzecim zacząłem pracować w sklepie fotograficznym w Poznaniu.
Poznałem tam Mariusza, przez jakiś czas pracowaliśmy razem.
Bardzo imponował mi swoja ogromną wiedzą na temat fotografii i sprzętu,
nauczyłem się od niego naprawdę bardzo dużo.
Często powtarzał, że „tylko najlepsze jest wystarczająco dobre”
Nie wiem, czy sam to wymyślił, czy gdzieś usłyszał, czy przeczytał.
Fakt, że to zdanie usłyszałem od niego bardzo dawno temu, a nadal doskonale je pamiętam.
W sumie to znaliśmy się raptem kilka lat, jakieś dziesięć lat temu Mariusz zmarł,
wskutek jakichś komplikacji po wypadku samochodowym.
Dzisiaj jedno z bardzo niewielu moich zdjęć, na których jest Mariusz.
Pojechaliśmy na warciańskie łęgi pofotografować sobie, ja ćwiczyłem pożyczoną Mamiyę RB67.
To była chyba połowa lat dziewięćdziesiątych.
Dzisiaj po Mariuszu mam bardzo mgliste wspomnienia, wdzięczną pamięć...
...i spory stos katalogów lustrzanek z lat osiemdziesiątych :)

Skan z odbitki 15x20

niedziela, 11 grudnia 2011

Portret mojej żony

Dzisiaj dość klasyczny portret.
Portret mojej żony.
Może to daleka paralela, ale ów rzeczony portret skojarzył mi się nieco
z bardzo znanym zdjęciem Walkera Evansa.
W zasadzie to nie wiem dlaczego, ale po konwersji do B&W miałem takie, może odległe skojarzenie.
W moim przypadku to nie była biedna farma na środkowym zachodzie USA,
  tylko domek letni, w swojskich Śianorzętach kilka lat temu.
Środkowe wybrzeże południowego Bałtyku.
Wakacje.

Dla dociekliwych i żądnych wiedzy proponuje poszukać hasło:
Farm Security Administration
(kopalnia mocnych, legendarnych zdjęć)



sobota, 10 grudnia 2011

Pejzaż zamknięty pod powiekami.

"
…a strumień leniwie toczył swe wody pomiędzy łagodnymi brzegami.
Tylko trzcina i tatarak wiedziały o nim wszystko.
Jeszcze może słońce nad doliną prześwietliło jego wody do dna.
…a wieczorem, wieczorem wiatr przynosi na liściach historie z odległych stron.
"

Tom. Bomba-Dil
Z tomu "The slowly, lazy flowing water"


piątek, 9 grudnia 2011

Glass Spider

Up until one century ago there lived,
in the Zi Duang provence of eastern country.
A glass-like spider.
Having devoured its prey it would drape the skeletons over its web in weeks creating
a macabre shrine of remains.
Its web was also unique in that it had many layers, like floors in a buuilding.
At the top of this palace-like place, assembled with almost apparent care,
were tiny shining objects, glass, beads, dew-drops.
One could almost call it an altar.
When the breeze blew thru this construction,
it produced sounds of wailing, crying.

David Bovie
"Glass Spider"
z albumu Never Let Me Down



NEX 5N + 30 macro
Ktoś wie co to za gatunek?
Duży skurczybyk był, a przy tym cudownie przejrzysty, jakby ze szkła.

czwartek, 8 grudnia 2011

Zegar

Jest grudzień.
Wkrótce będziemy patrzeć na zegarki.
Będziemy odliczać sekundy.
Potem strzelą szampany.
Czas, to niezwykłe zjawisko czasami mam wrażenie że wlecze się jak żółw
innym razem śmiga jak szalony i tydzień jest jak pstryknięcie palcami.
6 sierpnia 1945 niemal w ciągu pstryknięcia palcami ponad 78 tysięcy mieszkańców zginęło
Niektórzy w męczarniach, inni po prostu odparowując.
Kobiety, mężczyźni, dzieci, starcy.
Niektóre zegarki stanęły na zawsze, wiele ludzkich istnień zatrzymało się na zawsze.
Dziś ważna jest pamięć.
Znalazłem poniższe zdjęcie wczoraj w moim archiwum.
Zastanawiałem się czy nie zostawić je na sylwestrowy post,
ale wtedy powinniśmy się cieszyć, a nie dumać nad historią ludzkości.

Muzeum Bomby Atomowej w Hiroszimie

środa, 7 grudnia 2011

Slug

Ślimak jaki jest każdy widzi.
Formę ma piękną, brak kantów (znacz się nie kantuje)
Ślimaki nie mają problemów mieszkaniowych, i to jest ich wyższość na ludźmi.
Ślimaki są niezwykłe, bo choć mają jedną nogę wcale nie podskakują by się poruszyć.
Ślimak ma tylko jedną wadę…
…ślini się…
…a niektórych to brzydzi.
Pewne jest jedno, francuzi nie brzydzą się łatwo.
…a to śmierdzący ser, a to obślizgła ostryga, a to śliniący się ślimak.

Chyba jednak wolę schabowy.





wtorek, 6 grudnia 2011

Ściana

Pamiętam jak kupiłem pierwszą lustrzankę, to był Zenit, niestety.
Dość długo fotografowałem mając jeden obiektyw.
W sumie przez jakiś czas nawet specjalnie mi to nie przeszkadzało.
Jakiś czas temu zacząłem fotografować A900 z jednym tylko obiektywem 1.4/50mm….
…i odkryłem na nowo przyjemność chodzenia z aparatem na ramieniu,
ze standardowym obiektywem i zupełnie bez torby…
W sumie mając do dyspozycji jedną ogniskową można sporo zdziałać.
To nawet fajne jest, wymaga wiekszej kreatywności,  :)
Dziś krótkie spojrzenie na Śródkę, dość egzotyczną dzielnicę Poznania.
Obrazek nieco abstrakcyjny...