Przejdź do głównej zawartości

Posty

Anioły są wśród nas...

Odbyłem niedawno kilka wielce interesujących rozmów i co istotne wielce pouczających.
Najlepszą stroną mojej pracy jest możliwość spotykania się ze znakomitymi fotografami parającymi się różnymi odmianami fotografii. Każde takie spotkanie jest dla mnie inspirujące i otwiera mnie na odmienne sposoby patrzenia na świat. Czego się nauczyłem w ostatnim czasie?
- że dokument wymaga ogromnej cierpliwości
-że łatwo jest popaść w schematy
- że nie muszę robić jakiegoś krótkoterminowego projektu, by się lepiej poczuć
- że fotografowanie bez zadęcia i napięcia jest dobrym pomysłem
- że mój długoterminowy projekt fotografowania w pociągach i z pociągów nie jest wcale taki głupi, jak mi się momentami wydawało.
- i najważniejsze.. to, co czułem od zawsze... szczerość wobec widza... i siebie jest kluczowa...
...i że zawisłem gdzies między kreacją a dokumentem...

Poniższe zdjęcie zrobiłem z samochodu Pawła Kosickiego, gdy wracaliśmy do Poznania z FotoCampu.
Właśnie dojeżdżaliśmy do prawdopodobnie n…
Najnowsze posty

Paulina, Konrad i zachód słonca za oknami Warsa.

Słońce zachodziło dość spektakularnie, spadało za horyzont to z prawej to z lewej strony pociągu. Po lewej, przy stoliku siedziała bardzo sympatyczna para. Patrzyli sobie w oczy. Słońce również zajrzało im w oczy. Mam ten moment na zdjęciu...
tuż, zanim okno zostało zasłonięte.
Potem dowiedziałem się że to Konrad i Paulina, serdecznie Was pozdrawiam! :) Takie właśnie doniosłe rzeczy działy się w wagonie Warsa
wieczorem, w środę, czwartego lipca 2018 roku. Być może słońce nadal będzie zachodzić, pociągi nadal będą jeździć,
piwo nadal będzie dobre w Warsie... ...ale tamta chwila już nie wróci.  Dlatego fajnie jest fotografować.

RX100

Życie, dzień kolejny

Tak więc wsiadłem do Warsa,
pod powiekami piasek, cztery godziny snu to jednak dla mnie za mało.
Biorę kawę.
W głowie pełno myśli, o przyjaciołach, o który Jarku odszedł zdecydowanie za szybko,
o ulotności tego wszystkiego, co szumnie nazywamy życiem.
To był wyjątkowo porządny i ludzki człowiek. Mało już takich zostało...
Myślę o żonie i Leszku, którzy dzisiaj muszą się udać w drogę i to wcale nie na wakacje...
Myślę o tym, że czasami czuję się jak na wielkiej próbie w teatrze
z wyjątkowo obszerną scenografią i obsadą... i w związku z tym nic nie jest prawdziwe.
Patrzę w okno Warsa jak w telewizor.
Myślę jeszcze o wczorajszych rozmowach na wernisażu, pięknej, wysmakowanej fotografii
Macieja Mańkowskiego, która jest stuprocentową kreacją rzeczywistości.
Pomyślałem, że jeżeli traktujemy fotografię po prostu jako sztukę wizualną
to obrazy, które widziałem wczoraj na ścianach są tej sztuki kwintesencją.
Szedłem wczoraj do domu niezbyt późnym wieczorem przez niemal pusty plac Ratajskiego,…

Burza piaskowa

Dwudziestego pierwszego czerwca wieczorem w Warszawie,
w ciągu paru minut rozpętało się coś, co można nazwać burzą piaskową.
Oczy zaczęły szczypać, w mgnieniu oka wszystko dookoła stało się jakieś przyćmione i nierealne...




...ale chwilę potem było już tak, chmurnie, ostro, kontrastowo:
RX100

Początek długiego tygodnia (w podróży)

Nie lubię wyjeżdżać z domu wieczorem.
Wieczorem tym bardziej myśli się o bliskich...
Wieczór nie nastraja do podróży... co innego świt, bo wtedy cały dzień stoi otworem.
Pamiętam, gdy miałem kilkanaście lat, podróżowaliśmy autostopem po Sudetach.
Byliśmy zupełnie bez forsy, zwykle spaliśmy na dworcach... albo gdzieś tam.
Gdzieś tam, oznaczało czasami szopę przy drodze...
Pamiętam poranną ekscytację
- "co przyniesie kolejny dzień!?"
Pamiętam wieczorny niepokój...
- "gdzie dziś będziemy spać!?"

Dziś jednak musiałem wyjechać wieczorem.
Zanim wsiadłem do pociągu, wyszedłem zobaczyć jak słońce opada i przebija się przez bramę Targów i tańczy w soczewkach starego Jupitera 12.

- Będą dziwne bliki, pomyślał Rafał
- Będą, pomyślał Jupiter...

A7R + JUpiter 12 (M39)

Dwa razy architektura

Fotografowanie architektury zawsze kojarzyło mi się z cierpliwością,
brakiem pośpiechu, statywem, solidną głowicą, doborem optymalnej pory dnia.
...i nadal tak mi się kojarzy.
Jednak nawet biegając po mieście w celach zgoła niefotograficznych warto mieć przygotowany aparat.
Poniżej dwa ujęcia, które powstały w pośpiechu, jednak mam nadzieję, że tego pośpiechu nie czujecie patrząc na te kadry.
Od wielu lat fotografuję wyłącznie w biegu, a to uczy być czujnym na kadry
jak kanarek na wystawie kotów.
;)
Warszawa, A7sII + SEL1635GM


Poznań, A7R + Jupiter 2.8/35mm (m39)


Cała niejaskrawość

Szaro, mgliście, nierzeczywiście.

Mgła jest po to, byśmy zbyt wiele nie widząc oczami, spojrzeli uważniej w siebie.
Mgła jest po to, byśmy widząc mniej, więcej czuli.
Mgła jest po to, by wyraźniej czuć żelazny zapach szyn,
wilgotny dotyk powietrza.
Mgła jest po to, żeby wydawało się, że jedziemy donikąd...
...a to jest bardzo ekscytujący kierunek.

Pażdziernik 2009
Kutno