sobota, 22 września 2018

Melancholia

Tak zwana Góra Krzyżowa w Czarnkowie.
Luty 2014.
W dole miasteczko, w którym się urodziłem.
Dolina Noteci.
Gdy miałem kilkanaście lat, lubiłem sobie wyobrażać, że latam nad łąkami i rzeką.
Wyobrażałem sobie leżąc na trawie, że to co słyszę,
to nie jest szum suchych trzcin, trawy i liści na topolach 
tylko szum morza.
.
Chyba dopadła mnie melancholia.
A6000 + SEL55210

środa, 19 września 2018

Play

"Play", taki przycisk na różnych urządzeniach do odtwarzania.
Przycisk ważny może najważniejszy. 
Czyli graj, odtwarzaj.
No właśnie, czasami próbuję w prostokącie zdjęcia jak najlepiej odtworzyć świat taki jaki jest.
Innym razem wybranym fragmentom rzeczywistości próbuję nadać nowe znaczenia.
Dzięki temu świat przed obiektywem jest nieustająco intrygujący.

RX100

wtorek, 18 września 2018

...kumpel.

Bycie w drodze to dla mnie stan permanentny.
Niestety od jakiegoś czasu najczęściej jestem w drodze sam.
Choć nie całkiem, zawsze ze mną jest jeden kumpel.
Mały eriks sto.
Na ramieniu,w kieszeni, rzadko w torbie.
Mogę zapomnieć kluczy, albo maszynki do golenia, ale o eriksie zawsze pamiętam.
Zapisałem przy jego pomocy mnóstwo chwil, to taki życio-notatnik.
Zawodowo zajmuję się sprzętem, ale nie żyję z robienia zdjęć.
Dzięki temu mogę fotografować, czym chcę...
...i dla siebie nie znalazłem lepszego narzędzia niż eriks sto...
Choć nie odmówiłbym eriksa sto mark sześć :).
Choć bez wahania oddałbym wszystkie aparaty za święty spokój.
Sprzęt zrobiłbym bym z pudełka z dziurką... i spokojnie czekał.
Nigdzie się nie spieszył.

Ilustracja z dziś. Dworzec Główny w Poznaniu.
 RX100, Tryb S, 1/2s, F8, ISO 80

No i bohater tych kilku ciepłych słów, weteran RX100:
A7R + Rollei HFT, Distagon 2.8/35mm

niedziela, 9 września 2018

Portrety kota Arigato

Wróciłem do domu w piątek i... kot mnie nie poznał.
Obczajał się, by po chwili jednak stwierdzić, że ja to... jednak ja.
Drugi z naszych kotów i tak w ciągu dnia zwykle się gdzieś zaszywa i śpi,
ale Arigato był tym razem wysoce nieufny.
To jest chyba jednak jakiś ostateczny sygnał, że zbyt dużo czasu spędzam w podróżach służbowych...
W sobotę wieczorem udało mi się zrobić trzy portrety w momencie,
gdy Pan Kot usiadł na stoliku tv i zaczął mi się przyglądać.
Z kotem nic nie da się zaplanować, ale czarny ekran telewizora dał dobre tło,
okno dało dobre światło, Capture One  dało dobre narzędzia do ostatecznej edycji :) 




Później słońce opadło jeszcze niżej, firanki wyrysowały malownicze, elfickie cienie na ścianie,
ciepłe światło zalało pokój, lecz szara eminecja miała stale na wszystko oko...

Powyższe zdjęcia zrobiłem aparatem Sony A7R
z obiektywem  Rollei HFT Distagon 35 mm f/ 2.8.
Muszę powiedzieć że mam dużo frajdy z tego zestawu.
Choć z pewnością kiedyś zamiast tego Distagona w mojej torbie pojawi się
któryś z Noktonów Voigtlandera.

wtorek, 14 sierpnia 2018

Wilda

Ostatnie dwa dni pracowałem przy kompie wiele godzin dziennie.
Dziś wieczorem postanowiłem choćby przez godzinę przewietrzyć głowę.
Wsiadłem na rower i pętałem się głównie po Wildzie.
Właściwie to odkrywałem zakątki i ulice, na których nigdy nie byłem.
Słońce zachodziło, w kościele przy Głogowskiej grały organy,
jakaś rodzina na kolejowych nieużytkach rozpalała grilla,
pod Lidlem cały parking był zajęty, jutro wolne.
Mijając bramy starych kamienic czułem chłód i wilgotną stęchliznę.
Chłonąłem przez 50 minut starą Wildę wszystkimi zmysłami.



A7R i Rollei HFT Distagon 35 mm f/ 2.8