niedziela, 14 sierpnia 2011

Poranek nad Zatoką Pucką


Wczoraj odkryłem Rzucewo.
Dotarłem tam z Maćkiem K. o 3:30.
Pan na recepcji powiedział że musimy „szybko” spać :)
Gdzieś koło 7:30 poszedłem na krótki rekonesans
i okazało się że pałac w którym spałem znajduje się nad Zatoką Pucką.
Poranek był pochmurny ale dzięki temu urokliwy.
Ogromne wrażenie zrobił na mnie stary park z ogromnymi powykręcanymi drzewami.
Wszystko to wyglądało jak na dziewiętnastowiecznych romantycznych obrazach.
Dzisiaj dwa ujęcia na zatokę, ale pewnie do Rzucewa jeszcze wrócimy.




czwartek, 11 sierpnia 2011

Poznań, Rynek po raz wtóry.


Zdjęcie w poprzednim wpisie było bardzo klasyczne.
Dzisiaj chciałbym pokazać zdjęcie dość mocno od klasyki odbiegające.
Nieco chwiejna perspektyw i szalony kat widzenia to efekt automatycznej panoramy
zrobionej pierwszym aparatem który potrafił coś takiego samodzielnie skleić.
Dziś ta funkcja staje się powoli standardem, działa jeszcze lepiej,
ale trzy lata temu byłem nią niesamowicie zaskoczony.
Pamiętam jak komuś pokazywałem tę fotkę i padło pytanie z ilu klatek ją skleiłem.
 Odpowiedziałem że nie wiem bo było to jedno machnięcie ręką :)
 



środa, 10 sierpnia 2011

Poznań, Rynek


Dzisiaj będzie klasycznie i ładnie.
Wręcz podręcznikowo.
Klasyczna ogniskowa 35mm na klasycznym formacie 24x36
Poznański rynek w pełnej krasie z burzowym niebem…
  Chciałoby się napisać że efekt powstał dzięki użyciu filtra czerwonego, ale to tylko „cyfra”…



wtorek, 9 sierpnia 2011

Toruński skrzypek :)


Toruń, rynek, skrzypek, światełka.... aha jeszcze grudzień i świateczne dekoracje.
Zdjęcie zrobiłem przy okazji wizyty na festiwalu fotografii przyrodniczej „Sztuka Natury”
Byłem w tym mieście kilka razy, zawsze w grudniu.
Polubiłem je, za niepowtarzalny klimat i oczywiście architekturę.
  Nocne zdjęcia zawsze maja swój urok :)



Łotworek zamiast szkła :)


Pozazdrościłem troszkę Gustawowi jego fotografii bez-obiektywowej.
Fascynujący jest ten brak zmartwień
o filtry ochronne, rysy na soczewkach, aberacje, dystorsje i drożyznę nowych „szkieł”
..a tak serio wiem że to co zrobiłem to tylko  popłuczyny po prawdziwej fotografii otworkowej.
Jednak nie mogłem się oprzeć :)
Kiedyś mojego pierwszego Zenita ET zakleiłem sreberkiem po czekoladzie
i zrobiłem kamerkę otworkową, jakby tego było mało
postawiłem na adapterze szklankę z wodą by się kręciła, a to wszystko umieściłem na tle okna.
Czas naświetlania od czapy.

Miałem wtedy może… szesnaście lat, zabawa była świetna, nie pamiętam tylko co wyszło…
Poniżej autoportret zrobiony dziś,  NEXem 5 bez obiektywu, ale za to z dziurką :)


 Tak wygladało narzędzie:)


poniedziałek, 8 sierpnia 2011

MM




Reprodukcja fragmentu odbitki 15x15

Ogólnie rzecz biorąc, gdy przeglądam albumy sprzed lat czuję
że w nich tkwi potężna siła fotografii. Porównywalna chyba tylko jeszcze z filmem.
Gdy oglądam zdjęcia Henri Cartier-Bresson,a mam czasami wrażenie
że dzięki nim wskakuje w wehikuł czasu i poznaje dawno nie istniejący świat.
Dlatego też, tak bardzo spodobały mi się zdjęcia Vivian Maier.
Co więcej mam też pewność że i teraz jest wielu fotografów
na miarę dwojga wyżej wymienionych,
tylko że w pełni docenimy ich pracę za jakieś dwadzieścia lat.
Gdzieś pod powiekami zostają nam powidoki zdarzeń,
ludzkich twarzy, rozmaitych sytuacji.
Pięknych i strasznych.
Jedynie dzięki „chwilo-łapaczom” dowolnego rodzaju i marki
zatrzymujemy czas dla siebie. Dla siebie, oraz by dzielić się z innymi.
Co w sumie staram się robić na moim Pawlaczu :)

Werra

Odkąd pojawiły się NEXy bardzo się z nim polubiłem
i obecnie właściwie 90 procent zdjęć robię tymi aparatami.
W sumie pomysł na mały aparat z wymienną optyką jest  bardzo stary..
Kilkadziesiąt lat temu można było znaleźć kilka konstrukcji tego typu.
Również po naszej stronie „żelaznej kurtyny”.
Większość ludzi firmę Carl Zeiss Jena kojarzy wyłącznie z obiektywami.
Nie jest tak do końca, bo z  fabryk tej firmy wyszły
między innymi aparaty z serii Werra.
Pod koniec XX wieku stałem się posiadaczem modelu Werra 3.
Kilka rzeczy w tym aparacie mnie urzekły:
naprawdę niewielkie rozmiary, wymienne obiektywy,
kompletnie nietypowy mechanizm przesuwu filmu i naciągu migawki,
migawka CENTRALNA Synchro Compur, wbudowana w korpus,
dalmierz o konstrukcji zbliżonej do Leici,
oliwkowy kolor okleiny i… niesamowita konstrukcja osłony przeciwsłonecznej
która po odwróceniu była przykręcana do korpusu i osłaniała cały obiektywy.
Krótko mówiąc była to jedna z najdziwniejszych konstrukcji jakie używałem.
Przy tym jednak był to bardzo wygodny w użyciu sprzęt.
Standardowym obiektywem był oczywiście Tessar 2.8/50
z czasem udało mi się dokupić świetny obiektyw Cardinar 4/100mm,
Flektogona 35mm nigdy się nie dorobiłem.
Taaak, do aparatów z tej serii (było ich w sumie kilkanaście odmian)
Produkowano TRZY obiektywy, rzeszy fotoamatorów i nie tylko, to zupełnie wystarczało.
Jeden szeroki, standard i małe tele.
Dopiero dzisiaj okazuje się że fotoamator bez pięciu obiektywów
o zakresie od 11 do 500mm w tym paru o jasności 1.4  
 nie może w pełni się wypowiedzieć artystycznie i nie osiąga szczęścia :)
Piszę o tym aparacie bo znalazłem fotkę na której ktoś ze znajomych
uwiecznił mnie z Werrą, i pomyślałem że w pewnym sensie
obecne aparaty „bezusterkowe” są pewną kontynuacją starej idei.
Na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych Werra była bardzo nowoczesnym aparatem,
lecz i dziś może zadziwiać rozwiązaniami technicznymi i precyzją wykonania.

Werra z Cardinarem i osłoną od Pentaxa a w ręku niezawodny Lunasix 2 firmy Gossen

"Bardzo Mglisty Poranek",  Werra + Cardinar